Przejdź do treści

Progresywna Zmiana Rocka

W każdą sobotę od godz. 23:05 do 1:00 zaprasza Adam Wołek. Napisz do autora adam.wolek@stara.radio.opole.pl.




Metal Hammer Fest 2015 za nami. Trochę wrażeń było




Po raz kolejny mieliśmy przykład, że zapotrzebowanie na prog - rock i prog metal w naszym kraju jest... ogromne. Za nami Metal Hammer Fest 2015 Prog. Edition. Kilka tysięcy fanów takiego grania zapełniło płytę i część trybun katowickiego Spodka, by wspólnie cieszyć się dźwiękami płynącymi ze sceny. A było się czym radować.

29 czerwca 2015 13:27

Na pierwszy ogień i rozgrzewkę "poszło" Art of Illusion. Zawsze są obawy, kiedy występuje pierwsza kapela, ale bydgoszczanie zagrali znakomicie i selektywnie. Tak, tam nie było przypadku. Instrumentarium pracowało na wysokim poziomie. Ci, którzy nie znali wcześniej tej grupy, "zbierali szczęki" z podłogi. Oczywiście nie mogło zabraknąć "hitu" z płyty "Round square of the triangle", czyli "For her". Świetny wokal, a o instrumentarium już wspominałem. Te pół godziny minęło jak z bicza strzelił. Być może nie jestem obiektywny, ale już ten występ pokazał siłę festiwalu. Brawo Art of Illusion.

Kolejna grupa na deskach legendarnej sceny to One. I tu, od razu, bez bicia przyznaję, że ta grupa to dla mnie wielka niewiadoma. To młody zespół, którym warto się zainteresować. Może jeszcze nie osiągnęli swojego najwyższego poziomu, ale będziemy się przyglądać. Zabrzmieli dobrze, ale nie znam ich płyty (która już się ukazała), by obiektywnie ocenić koncert, choć ze sceną są obyci. 

Odetchnęliśmy... dwadzieścia minut przerwy i powrót do sali... A tam już zainstalowani panowie z Osada Vida. Tego koncertu nie obawiałem się ani trochę. Doświadczeni scenicznie, choć młodzi muzycy pokazali, że można taką muzykę grać na luzie i bez zbędnego nadęcia. Wokalista - Marek Majewski - ma znakomity kontakt z publiką. Spora część materiału pochodziła z dwóch ostatnich płyt grupy, czyli "Particles" i "The After - Effect". Było świeżo, z werwą i dynamicznie, a przede wszystkim czytelnie i melodyjnie. Brawo!

Znowu przerwa i kolejna kawa... Oczekiwanie na grupę, która stylistycznie najmniej (według malkontentów) pasowała do zestawu, ale nie znaczy, że nie miała swoich fanów w sali. Tides from Nebula, czyli instrumentalne szaleństwo. Panowie mają na swoim koncie trzy płyty, a jedną z nich ("Earthshine"), a raczej jej nagranie "nadzorował" niejaki Zbigniew Preisner.  Sami muzycy to bardzo sympatyczni młodzi, o wielkich umiejętnościach aranżacyjnych ludzie. Takiego ładunku energii i transu nie widziałem dawno. Świetne melodie, znakomicie zaadaptowane do grania "live" skłaniają do tego, by uczestniczyć w ich koncertach. Ujęli mnie naturalnością, a szczególnie słowami "Jeszcze kilka lat temu byliśmy tu na koncercie Tool, a teraz gramy na tej scenie. Porąbane to trochę...". Z uśmiechem i poczuciem owocnego spędzenia czasu wyszedłem na przerwę. Jeżeli znów będę miał okazję uczestniczyć w ich koncercie, nie odpuszczę. 

Podobnie sprawa ma się z Collage. Oj, ileż to narzekań słyszałem od "przenajprawdziwszych" o powrocie na scenę tej grupy. Że dla "kasy" i w ogóle nie powinno się ruszać legendy... i tego typu głupoty. Cóż, zostawmy ludzi o małych rozumkach i dużych kompleksach, uważających się za znawców. Narzekania dotyczyły przede wszystkim wokalisty, którym jest obecnie Karol Wróblewski. Człowiek - wulkan na scenie. Aż miło było popatrzeć, jak szalał na scenie! Koncert był Z-N-A-K-O-M-I-T-Y!!!!! A jak usłyszałem "Living in the moonlight"... no! Dalej nie muszę mówić. Show oparty był głównie na płycie "Moonshine", ale wrażenie zrobił też cover "God" z repertuaru Johna Lennona. Sami muzycy? Mirek, Wojtek, Piotrek i Krzysiek (bo o Karolu już wspomniałem) - klasa światowa.

Głowę miałem pełną i tak po prawdzie jednym uchem przysłuchiwałem się koncertowi Evergrey... Ich muzyka, choć niesamowicie energetyczna i ciężka, była mi dość daleka. Nie znaczy jednak, że nie doceniam ich twórczości. Ostatnia płyta jest naprawdę niezła. Sam koncert to zawodowstwo w każdym calu i odpowiednia doza energii, która aż wylewała się z sali koncertowej Spodka. Ukłony! Już słysząc intro z płyty "Hymns of the broken", wiadomo było, że to nie rurki z kremem. Eksplozja publiki tuż po wprowadzeniu, podczas "Kings of errors". Świetny wokal Toma Eglunda.

Ufffff... to już tyle godzin? Tak, tak po prostu... czas umyka. Czas udać się na brzeg rzeki, by odsapnąć... O nie, to nie w chodzi w grę. Riverside zameldował się na scenie i konsternacja... Nowy utwór z nadchodzącej wielkimi krokami płyty "Love, fear and the time machine"... cudo! Rozpisywać się o tym koncercie? Postaram się, bo po raz kolejny Riverside udowodnili, ze to światowa półka. Zespół z płyty na płytę jest coraz lepszy, a ich występy przyciągają rzesze fanów. Porównałbym tę grupę do skoczka wzwyż. Dlaczego? Ano dlatego, że ciągle podnoszą sobie poprzeczkę i udowadniają, że mają otwarte, świeże ciągle umysły. Dwa nowe utwory z nadchodzącej płyty to był majstersztyk. A album ukaże się 4.09. I to jedyny powód, dlaczego chcę już końca wakacji!

Dream Theater... Zespół, którego nie nadgryza ząb czasu. Bez przypadku, wszystko zgodnie z planem, pełna "profeska". Co prawda nie było solówek na bębnach Mike'a Manginiego, ani wirtuozerskiej przebieżki po czarno-białych klawiszach Jordana Rudessa, to jednak warto było. Każdy pewnie miał utwory, na które czekał. Ja na "Wither" i "Afterlife". Wyszło dobrze, a o zawodowstwie tej grupy nie trzeba się rozpisywać. Aha, nie tęsknię za Portnoyem. 

Podsumowując, organizatorzy zrobili kawał roboty i organizacyjnej pracy u podstaw. Zespoły z werwą wchodziły na scenę i z niej schodziły. Gratulacje i więcej takich festiwali, bo nas - "ludzi łaknących takiej muzyki" - jest spora grupa. 

(fot. Agnieszka Lubczańska-Golec)

  Adam Wołek

Tagi: Metal Hammer Fest 2015, prog - rock, prog - metal, Art of Illusion, One, Osada Vida, Marek Majewski, Tides from Nebula, Collage, Karol Wróblewski, Evergrey, Tom Eglund, Riverside, Dream Theater, Mike Mangini, Jordan Rudess



Drukuj , Pobierz jako plik PDF , Powrót

               

Informacje o artykule

Wprowadził/a:

Data publikacji: 29 czerwca 2015 13:27

Ostatnio zmieniał: Agnieszka Lubczańska

Data ostatniej zmiany: 29 czerwca 2015 18:59

Przeczytaj treść ponownie

Na antenie

Radio Opole do świtu

Radio Opole do świtu

00:00 - 06:00



Na dzień dobry

Na dzień dobry

06:00 - 09:00



Loża Radiowa

Loża Radiowa

12:00 - 15:00



Rynek

Rynek

15:00 - 17:00



Rewiry Kultury

Rewiry Kultury

17:00 - 20:00



Tak było naprawdę

Tak było naprawdę

20:00 - 22:00



Studio Reportażu

Studio Reportażu

22:00 - 00:00



Pogoda Opole z serwisu